Pieśń kosy 2026

Pieśń kosy 2026-1781894414143.webp
W maju 2026 uczestniczyłam w warsztatach posługiwania się kosą alpejską w Rancho Stokrotka.

Kosa alpejska

Są takie czynności których robienie nie sprawia mi przyjemności jak na przykład koszenie trawy. Kosiarka warczy, zacina się, trzeba się namachać, a do tego efekt mnie nie zachwyca. Czy wspominałam już że warczy? Być może sposobem byłoby zainwestowanie w droższą, ja jednak postanowiłam przerzucić się na kosę.

Kosa używana przez naszych dziadków to głównie tak zwana kosa karpacka - ciężka, nieporęczna i łatwo się tępi. Ostrza słabej jakości można dostać w większości marketów budowlanych. Ja postawiłam jednak na kurs kosy alpejskiej, którą obsługiwały głównie kobiety i dzieci. Jest lżejsza i bardziej ergonomiczna, a do tego dzięki technice wyklepywania jej ostrze przez lata zachowuje kształt i właściwości. Więcej o niej możecie przeczytać tutaj.

Dobre ostrze jednak niełatwo zdobyć. Moje sprowadzono z Austrii, gdzie jedna z ostatnich fabryk w Europie wciąż je produkuje. Kosa to sport niszowy, obecnie niemal wszyscy przerzucili się na sprzęt maszynowy, zarówno tam, gdzie to ma sens i tam, gdzie go nie ma. Bo nie oszukujmy się - o to kolejny raz, gdy jako społeczeństwo coś sobie ułatwiliśmy, jednocześnie odbierając - aktywność fizyczną, kontakt z naturą i ciszę.

Kosa alpejska okazała się zaskakująco prosta w obsłudze (no, może klepanie bywa kłopotliwe, ale i na to są sposoby), a do tego wykazała więcej przewag nad kosą maszynową: tnie trawę, a nie szarpie, dzięki czemu rosnąca trawa tak nie traci wody i nie wysycha; nie mieli trawy jak tradycyjne kosiarki, a więc owady mogą ujść z życiem (ważne gdy ktoś na przykład hoduje pszczoły albo po prostu lubi motyle) oraz można ją samemu łatwo naprawić.

Dla mnie kosa alpejska to przede wszystkim cisza, słychać tylko naturę i dźwięki ścinanej trawy. Jest to też aktywność, która mnie tak nie frustruje, jak w przypadku tradycyjnych kosiarek. No i właśnie - jest to aktywność fizyczna. Jako społeczeństwo unikamy jej jak ognia, ale potem musimy to jakoś odrobić, jeżeli chcemy utrzymać ciśnienie i cukier w normie. Więc czemu od razu nie postawić na kosę?
Pieśń kosy 2026-1781894559688.webp

Rancho Stokrotka

Czas, który spędziłam w Rancho Stokrotka z jednej strony był zaledwie weekendem, ale z drugiej strony wypoczęłam w tym czasie jak podczas długich dobrych wakacji. Rancho położone jest w miejscowości Jarków na skraju Kotliny Kłodzkiej. Daleko od Torunia, ale na szczęście w pobliżu staje pociąg.

Zakwaterowanie było w pokojach wieloosobowych, do dyspozycji miałam też wspólną kuchnię, a na zewnątrz huśtawki i taras. Na domek na drzewie nie pozwolono mi wejść, groził załamaniem :( Oprócz ciszy i spokoju, którego tam doświadczyłam, mogłam też obcować ze zwierzętami, co dla mnie, mieszczucha, było przełamaniem wielu barier.

Pozbyłam się stereotypów: kury przede mną nie uciekały, koguty mnie nie atakowały, a na koniach wcale nie trzeba jeździć, żeby z nimi obcować. Bardzo mi się podobało, że zwierzęta nie były traktowane jako zasób, a jako czujące i myślące istoty. Widziałam podobieństwa do moich kotów: kury z równym zainteresowaniem przychodziły popatrzeć co czytam, a gdy rano je samowolnie wypuściłam z kurnika, nie mogłam znieść ich karcącego wzroku "a żarcie jest gdzie?". Natomiast konie okazały się totalnymi miziakami. Nadstawiały się, aby je drapać, przepychały się i trącały mnie łbami, "moja kolej" - mówiły.

Pieśń kosy 2026-1781894731530.webp

Weronika i Kuba byli serdecznymi gospodarzami, a przy tym skutecznymi nauczycielami. Dzięki nim mogłam poszerzyć wiedzę nie tylko z zakresu kosy alpejskiej, odpowiadali na wszystkie moje pytania z różnych dziedzin. Dowodem na to, że nie są tylko teoretykami, była chwila, kiedy jeden z kogutów naderwał sobie grzebień. Cały zakrwawiony stanął przed Weroniką, dziobiąc ją lekko aby zwrócić jej uwagę. Dał się wziąć na ręce, do domu i obmyć ranę.

Ciekawą postacią okazał się być artysta Marcin, który tworzy własne bębny i snuje interesujące opowieści. Próbował mnie przekonać, że malować każdy może. Być może, ale na pewno nie tak jak on. Obiecałam, że nie opublikuję z nim zdjęcia, więc jak jesteście ciekawi jego twórczości to musicie się z nim spotkać osobiście. Myślę o tym, żeby wziąć udział w kolejnych warsztatach u Kuby i Weroniki, więc może będę mieć znowu na to szansę.

Pieśń kosy 2026-1781894694484.webp