Kleszcze
Ja już wyciągnęłam swojego pierwszego kleszcza w tym sezonie, a Wy? Wbił mi się we wstydliwe miejsce. W związku z tym postanowiłam wystosować do Was apel: WYCIĄGAJCIE TE DZIADY JAK NAJSZYBCIEJ.
Nie ma potrzeby abyście z kleszczem jechali do lekarza - my wcale nie wyciągniemy go lepiej. Często kawałek nóżki i tak zostanie. Nie ma on jednak znaczenia - ważne że się kleszcza wyciągnęło, bo wraz z czasem z którym jest on wbity, ryzyko chorób, w tym boreliozy, rośnie.
Niczym go nie polewajcie, nie smarujcie, po prostu wyciągnijcie. Pęsetą, palcami (nie ściskajcie za bardzo), specjalnym lassem czy kartą do wyciągania kleszczy. Nie analizujcie. Po wyciągnięciu umyjcie i odkaźcie miejsce Octeniseptem lub Microdacynem (a w ostateczności tylko umyjcie). Obserwujcie następnie miejsce wkłucia i samopoczucie. I tyle.
Na boreliozę nie ma jeszcze szczepionki, chociaż jak się tylko pojawi to stanę jako pierwsza w kolejce. Można jednak zaszczepić się na kleszczowe zapalenie mózgu, które może mieć piorunujący, błyskawiczny przebieg i skończyć się śmiercią. Ryzyko tych chorób wzrasta wraz z czasem wbicia się zarażonego kleszcza: dla boreliozy są to średnio 24 godziny, ale kleszczowe zapalenie mózgu może przenieść się od razu. Dlatego ponawiam apel: WYCIĄGAJCIE TE DZIADY JAK NAJSZYBCIEJ.
Polecam to źródło, w tym możecie poczytać o metodach usuwania kleszczy. Ale nie analizujcie za bardzo, po prostu wyciągnijcie: