Medycyna Stylu Życia

Medycyną stylu życia zainteresowałam się z powodu… wewnętrznego poczucia bezsensu. Bezsensu wypisywania kolejnych recept, oznaczania kolejnych wskaźników we krwi, skupiania się na ich poziomach. W tym wszystkim ginął mi pacjent, jego historia i oczekiwania. Do tego wszystkiego trudno mi było to rozgryźć: niektóre osoby mimo podeszłego wieku były pełne werwy i zdrowia, a inne, często dużo młodsze, wymagały kolejnych i kolejnych leków aby właściwie funkcjonować.
Zaczęłam interesować się fitoterapią, czyli leczeniem ziołami zgodnym z EBM (medycyną opartą na faktach). Niestety, to też nie było rozwiązanie moich bolączek, bo zioła to… też leki. Na dodatek dużo bardziej skomplikowane niż te syntetyczne! Zastosowanie ich nie zmieniało też tego, że pacjent dalej potrzebował leczenia farmakologicznego, tym razem w formie leków roślinnych.
W końcu zdecydowałam się na pójście w stronę Medycyny Stylu Życia. Na początku miałam obawy, głównie że okaże się ona kolejną formą “medycyny alternatywnej”, ale bardzo szybko odkryłam, że Medycyna Stylu Życia to podejście do zdrowia które bardzo mocno opiera się na dowodach naukowych.
Zdrowie to coś więcej niż tylko brak choroby. To dobrostan, zarówno fizyczny, jak i psychiczny, a nawet – duchowy. Wpływają na niego wiele czynników. Te modyfikowalne to sen, szkodliwe substancje lub zachowania, relacje, odżywianie, aktywność fizyczna oraz radzenie sobie ze stresem. To nie wszystko, bo są jeszcze czynniki które nie są tak łatwo modyfikowalne, czyli nasze otoczenie - zarówno środowisko, jak i społeczeństwo, nasza sytuacja finansowa, dostęp do usług, edukacji, warunki w jakich żyjemy. Wszystko ma wpływ na nasze zdrowie!
Cieszę się, że mogę być członkiem Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia . Mogę spojrzeć szerzej na pacjenta. Jestem bardziej świadoma, kiedy leki są konieczne, a kiedy są tylko przejściową drogą do celu. Rozwinęłam też techniki rozmowy z pacjentami, tak aby skupić się na tym, co jest naprawdę ważne oraz osiągalne
Leki wciąż są konieczne
Dlaczego lekarka tak zafascynowana medycyną stylu życia jak ja przepisuje pacjentowi leki?
Ano dlatego, że często choroba jest zbyt zaawansowana aby poradzić sobie samym stylem życia. Pojawiają się błędne koła, które utrudniają lub wręcz uniemożliwiają zmianę lub poprawę. Zmiana w stylu życia wymaga czasu, a niestety w międzyczasie mogą zacząć rozwijać się kolejne powikłania. No i już historycznie ludzkość pomagała sobie różnymi ziołami, a teraz mamy od tego nowoczesne laboratoria (chociaż leki roślinne bardzo lubię i gdzie mogę - stosuję!).
Przykłady:
Nadciśnienie tętnicze → uszkodzenie nerek → dalsze narastanie nadciśnienia tętniczego
Brak włączenia leku na etapie nieuregulowanego ciśnienia może doprowadzić do rozwoju powikłań jak np. uszkodzenie nerek, które na dodatek w mechanizmie błędnego koła doprowadzi do dalszego wzrostu ciśnienia. Włączenie leku daje nam czas na wprowadzenie odpowiednich zmian w stylu życia. Dzięki temu być może uda się potem zredukować dawki lub odstawić leki.
Choroba otyłościowa → zmiany zwyrodnieniowe kolan → ból i unikanie wysiłku → narastanie choroby otyłościowej
W tym przypadku choroba otyłościowa sama siebie napędza unieruchamiając chorego. Skuteczne leczenie choroby otyłościowej często redukuje dolegliwości stawowe, dzięki czemu pacjent ma możliwość powrotu do aktywności fizycznej i tym samym – przestaje tak bardzo potrzebować leków.
Cukrzyca źle kontrolowana → wyczerpywanie się komórek beta trzustki wydzielających insulinę → dalsze narastanie cukrów
Źle kontrolowana, postępująca cukrzyca często wiąże się z włączeniem insuliny. Lek na tym etapie ratuje życie pacjenta, ale ma szereg wad: łatwo o hipoglikemie, należy ściśle monitorować poziomy cukru we krwi i wielokrotnie w ciągu dnia dokonywać iniekcji z insuliny. Eskalacja leczenia doustnego lub włączenie nowoczesnych leków inkretynowych (analogi GLP1) może wyrównać glikemie u pacjenta dzięki czemu często widmo przyjmowania insuliny oddala się. I teraz dopiero mamy czas na to, aby pracować nad zmianą stylu życia
dzięki tym zmianom moment włączenia insuliny będzie można jeszcze bardziej oddalić.
Jak więc widzicie: medycyna stylu życia nie stoi w opozycji do leczenia farmakologicznego, a wzajemne się z nim uzupełnia. Oczywiście marzy mi się świat, w którym w ogóle nie trzeba stosować leków, ale na wiele rzeczy nie mamy niestety wpływu.