Odporność

Odporność to temat rzeka, a jego rozpoczęcie przypomina otworzenie puszki Pandory: nagle czuję się atakowana przeróżnymi wątkami, które dopominają się o pierwszeństwo głosu. Zacznijmy może od podstaw. Nie zachorujemy bez czynnika infekcyjnego. Nawet jak się "zaziębimy", "przewieje nas", czy zmarzniemy to nie zachorujemy, dopóki nie zetkniemy się z jakimś drobnoustrojem. W większości przypadków będzie to wirus, ale może być też bakteria lub grzyb. Owszem, są słabe dowody(1) na to, że podczas nadmiernej ekspozycji na zimno infekcja bezobjawowa może się rozwinąć w objawową, ale tak czy siak, musieliśmy wcześniej tego wirusa "gdzieś złapać".

Zadaniem układu odpornościowego jest ochrona naszego organizmu między innymi przed infekcjami. Większość czasu radzi sobie z tym całkiem nieźle, ale jakoś w sezonie jesienno-zimowym nagle gorzej daje radę. Dlaczego?

Przede wszystkim patogeny odpowiedzialne za infekcje sezonowe łatwiej atakują i namnażają się w niższych temperaturach(2), a nasz układ odpornościowy lepiej funkcjonuje w temperaturach wyższych. Jest to przyczyną, czemu np. pik zachorowania na grypę to zwykle luty. Organizm często reaguje na infekcję podniesieniem temperatury, ponieważ układ odpornościowy jest wtedy bardziej skuteczny. Nie ma zatem co pośpiesznie zbijać każdej podwyższonej temperatury. Niejednokrotnie lepiej w takiej sytuacji iść grzecznie poleżeć, pić dużo płynów i dać organizmowi możliwość zwalczania infekcji (3).

Zimne powietrze nie spowoduje, że zachorujemy, ale może przyczynić się do szybszego rozwoju infekcji. Z drugiej strony, nawet zimą istnieje ryzyko, że doznamy przeciążenia cieplnego pod grubą warstwą ubrań (4). Najlepiej ubrać się "w sam raz", na cebulkę, aby było nam komfortowo.

Wiele osób niemal całkowicie rezygnuje z wietrzenia mieszkań (i innych pomieszczeń, np. w szkołach czy biurach), z obawy, że je "wyziębi". Już pisałam, że samo w sobie zimno nie spowoduje, że zachorujemy, natomiast brak wietrzenia może spowodować zwiększoną koncentrację patogenów w pomieszczeniu i tym samym zwiększyć ryzyko zarażenia - siebie i innych. Świeże powietrze jest więc kluczowe aby "wywiać" drobnoustroje na zewnątrz. Przy tym normalizuje wilgotność, zmniejsza stężenie CO2 i zanieczyszczeń w mieszkaniu (2,5). Chociaż nie znalazłam oficjalnych zaleceń, to wydaje się, że w zimie najlepiej wietrzyć krótko, ale intensywnie, otworzyć szeroko okna na 5-10 minut, 2-3 x dziennie.

Powietrze, głównie w miastach, jest niestety zanieczyszczone. Cząsteczki zanieczyszczeń drażnią drogi oddechowe ułatwiając patogenom wdarcie się do środka, czym zwiększają ryzyko infekcji. (6) Na to wpływu za bardzo nie mamy, chyba, że się przeprowadzimy albo wejdziemy w tematy polityczne, a na to nie jestem jeszcze gotowa 😉 To, na co mamy wpływ, to palenie papierosów. Dym papierosowy również uszkadza komórki dróg oddechowych. Nawet, jeżeli wychodzimy zapalić na balkon/na dwór, to na swoim ubraniu przenosimy szkodliwe cząsteczki dymu tytoniowego, które utrzymują się nawet tygodniami i mogą stanowić zagrożenie dla otaczających nas osób (7).

Zimne powietrze jest bardziej suche niż ciepłe, a wysuszamy je dodatkowo gdy intensywnie grzejemy nasze mieszkania, nie wietrząc go ani dodatkowo nie nawilżając. Nasze śluzówki (nos, jama ustna) lubią być wilgotne, w końcu stąd ich nazwa. Ich przesuszenie osłabia ich funkcje ochronne, pozwalając drobnoustrojom łatwiej wniknąć do środka. W zależności od temperatury sugerowana wilgotność to od 40% (przy wyższych temperaturach) do 60% (przy niższych temperaturach)(2).

Jesienno-zimowa aura nie jest zachęcająca, nic więc dziwnego, że często zamykamy się w domach, z kocykiem i herbatą. Jednocześnie zaniedbujemy aktywność fizyczną. Przestajemy chodzić na spacery, chyłkiem przemykamy z auta do windy. Rezygnujemy z roweru, coraz ciężej nam się zmobilizować aby pójść na siłownię. Zwykle nie zwiększamy aktywności w domu, tylko zalegamy na kanapie i odpalamy serial. A to, niestety, znacząco obniża naszą odporność. Odpowiednia aktywność fizyczna pozytywnie wpływa pozytywnie na jej stan(😎. Warto więc o nią zadbać. Można ćwiczyć i ruszać się w domu (dbając o wietrzenie i wilgotność), ale nie ma przeszkód, żeby wybrać się do parku, odpowiednio ubranym do pogody.

Podsumujmy: wietrzmy mieszkanie, ubierajmy się stosownie do pogody, unikajmy zanieczyszczeń powietrza w tym palenia papierosów, dbajmy o wilgotność powietrza (także wietrząc mieszkanie!) oraz pamiętajmy o aktywności fizycznej. Ciąg dalszy nastąpi 🙂

  1. Claire Johnson, Ronald Eccles, Acute cooling of the feet and the onset of common cold symptoms, Family Practice, Volume 22, Issue 6, December 2005, Pages 608–613, https:// doi.org/10.1093/fampra/cmi072

  2. Moriyama M, Hugentobler WJ, Iwasaki A. Seasonality of Respiratory Viral Infections. Annu Rev Virol. 2020;7(1):83-101. doi:10.1146/annurev-virology-012420-022445

  3. Mayo Clinic.Fever treatment. Quick guide to treating a fever. https://w http://ww.mayoclinic.org/.../in-depth/fever/art-20050997

  4. Rintamäki H, Rissanen S. Heat strain in cold. Ind Health. 2006;44(3):427-432. doi:10.2486/indhealth.44.427

  5. Fisk WJ. How home ventilation rates affect health: A literature review. Indoor Air. 2018;28(4):473-487. doi:10.1111/ina.12469

  6. Poniedziałek B, Rzymski P, Zarębska-Michaluk D, Flisiak R. Viral respiratory infections and air pollution: A review focused on research in Poland. Chemosphere. 2024;359:142256. doi:10.1016/j.chemosphere.2024.142256

  7. Jacob P 3rd, Benowitz NL, Destaillats H, et al. Thirdhand Smoke: New Evidence, Challenges, and Future Directions. Chem Res Toxicol. 2017;30(1):270-294. doi:10.1021/acs.chemrestox.6b00343

8 ) Chastin SFM, Abaraogu U, Bourgois JG, et al. Effects of Regular Physical Activity on the Immune System, Vaccination and Risk of Community-Acquired Infectious Disease in the General Population: Systematic Review and Meta-Analysis. Sports Med. 2021;51(8):1673-1686. doi:10.1007/s40279-021-01466-1

Refleksja

Łapiemy się różnych metod, żeby zapewnić nam niechorowanie. Różne suplementy, witaminy, probiotyki, prebiotyki, olejki eteryczne, przyprawy, bańki, napary, oleje, wcierki. Mimo to i tak prędzej czy później złapie nas jakaś infekcja. Część z nas jest po prostu bardziej na nie podatna, czasami mamy też okresowo obniżoną odporność. U mnie wiązało się to np. z okresem nauki do egzaminu specjalizacyjnego 🙂

Przeciętnie dzieci chorują ok 6-8 razy na rok, a przeciętni dorośli ok 2-4 razy na rok (1). Piszę o drobnych infekcjach, przeziębieniach, niewymagajacych antybiotyku, choć czasami złapie nas coś poważniejszego jak np. grypa lub angina. Generalnie nie ma się czym martwić*, a jednak się martwimy i szukamy metody na to, aby być zdrowym cały rok.

Pytanie brzmi… po co?

Mam taką obserwację, że żyjemy coraz szybciej, chcemy być 100% na najwyższych obrotach. Porównujemy się i nie chcemy wypaść gorzej niż inni. Mamy mnóstwo planów. Doba jest za krótka. Sen? A co to jest sen? Ja nie mam czasu na sen! Nie mam czasu zjeść! Nie mam czasu wyjść na spacer. Nie mam czasu chorować…

To jest rzeczywistość części z nas. Inna część nie ma wyjścia. Musi pracować z powodu problemów finansowych lub wizji bezrobocia. Musi być sprawna, bo samotnie wychowuje dziecko albo opiekuje się innym członkiem rodziny. Część odczuwa dużą odpowiedzialność na myśl o pracy. Do niektórych dzwoni szef w trakcie grypy, z pytaniem kiedy wrócą.

Stosunkowo rzadko spotykam się z wymuszaniem zwolnienia lekarskiego. Zdecydowanie częściej to ja muszę pacjenta namawiać, że pora odpocząć, zwolnić, dać organizmowi czas na chorowanie. Ludzie boją się chorować. Boją się, że przyjdzie ZUS ich skontrolować lub nie dostaną premii. Boją się, że w pracy będą źródłem plotek - a on znowu na zwolnieniu! Jeszcze gorzej mają rodzice małych dzieci. Część przedszkoli i żłobków odsyła dzieci z katarem!** W końcu nie wystarcza już dni na opiekę.

Dodatkowy paradoks polega na tym, że przyczyna dla której nie możemy pozwolić sobie na chorowanie jest równocześnie przyczyną częstszego chorowania: stres, brak snu, nieprawidłowe odżywianie się i niedostateczna aktywność fizyczna wpływają na obniżenie odporności. Dorzućmy jeszcze zanieczyszczenia powietrza i tłok w komunikacji miejskiej i mamy przepis na chorobę.

Wracam więc do pytania: po co szukamy metody na to, aby być zdrowym cały rok? Czy faktycznie chodzi o to, że coś złego dzieje się z naszym organizmem? Czy po prostu współczesny świat i tryb życia nie dają nam prawa do chorowania? 🤔

*mowa o zdrowych dorosłych do ok 65 roku życia.

** polecam tekst na temat wskazań do izolacji dziecka http://www.mp.pl/pytania/pediatria/chapter/B25.QA.19.7.6

1.Heikkinen T, Järvinen A. The common cold. Lancet. 2003;361(9351):51-59.