Chorwacja 2026 - góry Velebit
Jest takie powiedzenie „góry uczą pokory”. Pogoda bywa nieprzewidywalna a spadek formy nagły. Kolejny raz doświadczyłam tego chodząc po górach Velebit w Chorwacji, które odwiedziłam przy okazji Sympozjum w Splicie 2026.

Przewidziałam wszystko: problemy z wodą - miałam filtr; wiatr, deszcz i zimno - wzięłam komplet wodoopornej odzieży; to, że w chatce może zabraknąć miejsca - oprócz śpiwora i karimaty miałam też więc ze sobą tarp; słońce i spiekota - okulary, czapka i krem z filtrem również obecne. Nie przewidziałam jednak jednego: że będzie mi się tak beznadziejnie iść, gdy co chwila zacina wiatr z zimnym deszczem.

Wędrówkę zaczęłam od wspięcia się z poziomu morza do schroniska Zavižan w północnym Velebicie. Korzystając z pięknej pogody szłam dalej, w kierunku darmowej chatki Rossijeva. To w niej zabrakło dla mnie miejsca - chociaż sześcioro nocujących i trzy psy próbowali się dla mnie ścisnąć, uznałam, że wygodniej nam wszystkim będzie, jak się rozłożę na zewnątrz.

Następnego dnia, idąc przepięknym szlakiem im. Premužica, doświadczyłam nie tylko zalegającego śniegu, ale i deszczu z wiatrem. Szlak biegł po w miarę równym terenie ale mimo to był wymagający, zalegające kamienie wymagały skupienia i podwójnej ostrożności, aby się nie potknąć ani nie poślizgnąć. Nic więc dziwnego, że pod koniec dnia czułam się fatalnie i wyczerpana doszłam do chatki w dawnej miejscowości Skorpovac.

Tam poznałam gospodarza chatki oraz jednego z dawnych mieszkańców wsi. Wcześniej stało tam 15 domów, a do tej pory uchował się kamienny basen do zbierania deszczówki. Dzięki pośrednictwu jednej Słowaczki byłam w stanie porozumieć się z Chorwatami, a każdy z nas mówił w swoim ojczystym języku!

Nazajutrz było równie deszczowo a kolejny dzień zapowiadał się jeszcze gorszy. Podjęłam decyzję o zejściu do drogi, a razem ze mną wspomniana Słowaczka i para z Niemiec. Czasami nie warto brnąć na siłę przy niesprzyjających warunkach. W końcu były to dla mnie wakacje.
Informacje praktyczne
Dzień 1:
Autobus Split-Klada o 5 rano
Następnie Klada-Zavizan-Rossijeva koliba: 15,5 km, 1449 metrów w górę
Zavizan - schronisko, można kupić wodę - duża za 2 euro
Rossijeva - woda deszczowa, wskazany filtr mikrobiologiczny
Dzień 2
Rossijeva koliba-Alan-Skorpovac: 27 km, 269 m w górę
Alan - schronisko, można kupić wodę i coś do jedzenia (brak opcji wegetariańskich), dostałam za darmo wrzątek :)
Skorpovac - chatka z gospodarzem, który namawia na rakiję. Nocleg za co łaska. Można kupić piwo. Woda deszczowa ale podobno można pić bez filtrowania (filtr naturalny piaskowy). W każdym razie gospodarzom i mieszkańcom wioski w tamtym miejscu nic nie było.

Dzień 3:
Skorpovac-Cesarica: 6,4 km
Autobus powrotny do Splitu ok 15
Ciekawostki
W północnym Velebicie prawie nie ma strumieni, ponieważ woda z łatwością przesiąka przez porowate skały. W tym celu mieszkańcy budowali "cysterny" do łapania wody. Na zdjęciu system składający się z dwóch cystern, górnej zaopatrywanej w słaby strumyczek, przeznaczonej dla ludzi; i dolnej przeznaczonej dla zwierząt. W czasie suszy mieszkańcy gór pokonywali nawet kilkanaście km w jedną stronę po wodę.
