Lalka (Netflix)
Własnie obejrzałam nową "Lalkę" od Netflixa i moje pytanie brzmi: kiedy drugi sezon?
Recenzja jest lekko spojlerowa, zawiera wątki medyczne.
"Lalkę" przeczytałam bardzo pobieżnie. Nie wciągnęła mnie, a dyskusja o tym, czy Łęcka "złą kobietą była" dodatkowo mnie zniechęcała. Bolesław Prus jednak ma to do siebie, że swoimi dziełami odciska we mnie trwały ślad pamięciowy i do dziś, po latach, pamiętam wyraźnie makabrę z "Antka", "Kamizelki" a nawet pewne wątki z "Faraona". Żeby sprawić przyjemność M. z okazji urodzin, wspólnie zasiedliśmy do serialu.
Wciągnął mnie od pierwszych scen. Okazał się być dowcipny, inteligentny i zaskakująco współczesny. Równocześnie tkwiąca we mnie dziewczyna przeżywała romatnyczne uniesienia i trzymała stronę raz to Wokulskiego, raz to Łęckiej, aż uznałam, że oboje tak mnie wkurzają, że są na pewno siebie warci. Nie powiem, twórcy serialu złapali mnie i zaskoczyli, stwożyli emocjonalny rollercoaster przez który przykleiłam się do ekranu. Kiedy drugi sezon, pytam się?
Jednocześnie w tle działa się historia: historia Polski pod rosyjskim zaborem, rozwoju technologicznego i medycyny oraz rodzinnych dramatów wspomaganych przez alkohol i inne używki. Zmiany społeczne przedstawione w filmie to nie tylko emancypacja, ale i tracenie na znaczeniu arystrokracji. Serial fascynująco przedstawia ich zadufanie w sobie, poczucie wyższości, a równocześnie ślepotę na to, że czas ich mija, a kwestia urodzenia przestaje mieć znaczenie. Kłótnię Wokulskiego z Łęcką, w której ten wyrzuca Izabeli, że interesuje się emancypacją i walką z biedą tylko trochę, troszeczkę, po to aby o niej mogli "poopowiadać w towarzystwie ze zgrozą i wyższością" obejrzałam parę razy. W tej kłótni bowiem jestem i po trochu Wokulskim i Łęcką. W mojej rodzinie nie ma arystokratów, musieli jak Wokulski ciążką pracą wyrwać się z biedy. Równocześnie jestem trochę jak Łęcka - oderwana, ale pełna ideałów. Zupełnie jak "Aniela" z 1670. "Nigdy nie staliście na własnych nogach, tylko wisieliście na plecach ludzi takich jak ja" mówi Wokulski. "Człowiek dochodzi do czegoś pracą własnych chłopów to zabrać mu" odpowiada Jan Paweł.
Przedstawiony w "Lalce" wątek medyczny poruszył mnie. Pamiętam ze studiów, że na historii medycyny uczyliśmy się nawet nazwisk pierwszych polskich studentek kierunku lekarskiego w Polsce i we Wrocławiu. Wymagało to nie lada odwagi i determinacji, aby być pierwszą i jedyną kobietą na roku. W serialu poznajemy Zofię, absolwentkę wydziału lekarskiego z Zurychu, której w Polsce nie chcieli nostryfikować dyplomu. Za wykonanie cięcia cesarskiego, w wyniku którego zmarła hrabianka, zostaje uwięziona.
Scena ta z resztą porusza nie tylko wątek lekarki-pionierki na polskich ziemiach, ale i zdrowia reprodukcyjnego kobiet. W momencie, kiedy hrabianka zaczyna krwawić z dróg rodnych, lekarz-mężczyzna nie zajmuje się nią, tylko biegnie do mężczyzny, który stracił palec. Ciężarnej zostaje jedynie Zofia, która nielegalnie wykonuje procedurę. "Pokroili tę biedną kobietę jak jakieś prosię" - mówi o tym później prezesowa Zasławska. Postęp medycyny często rodził się w bólach. Nie uznawano nowych procedur, nie wiedziano, a potem nie wierzono w istnienie drobnoustrojów, przez co mnóstwo kobiet umarło w wyniku gorączki połogowej. Czy właśnie przez zakażenie zmarła hrabianka? Prawdopodobnie.
Zofia na co dzień jest jedynym lekarzem w ubogiej dzielnicy miasta. Pomaga mieszkańcom rozdając zupę, zszywając drobne rany oraz znieczulając do zabiegów morfiną. Nawet po uznaniu dyplomu nie porzuca ideałów i pomaga biednym, w czym przez chwilę towarzyszy jej Łęcka - nie odnajduje się jednak w takiej pracy. Ubodzy mają własne zdanie i nie uznają wyższości arystokracji.
Twórcom serialu zarzuca się, że za daleko odeszli od pierwowzoru, ale chyba o to chodzi w kulturze, żeby tworzyć nowe rzeczy, aktualizować, zadawać nowe pytanie, a może te same ale we współczesnym kontekście. Jak choćby te o używki - aż mną wstrząsnęła normalizacja picia alkoholu wśród bohaterów, bo teraz już wiemy, jak szkodliwy jest to nałóg. Przez serial przewijają się też inne substancje - kokaina i morfina, która pozwala oderwać się od trudnej rzeczywistości. Ja przez chwilę zatraciłam się właśnie dzięki "Lalce" i tylko przez M. rozłożyłam oglądanie na parę dni, tak bardzo mnie wciągnęła. Założyciel Netlixa, Reed Hastings, jest z resztą tego świadom: "tak naprawdę konkurujemy ze snem", powiedział. Więc tak, jeżeli mogę coś złego powiedzieć o "Lalce", to o jej producencie.